Strona główna
MAGRA
wczasy nad morzem

Ilość odwiedzin

810639

Ilość odsłon

1212067

 

Archiwum bloga

 

Etykiety

Ania z Zielonego Wzgórza (1)

Maja w ogrodzie  (1)

Pokoik na poddaszu (1)

Sendom domy drewniane (1)

TVN (1)

bocian (2)

bombki (4)

bombki zdobione koronką (1)

choinka (3)

decoupage (1)

dekoracje (2)

dekoracje z lawendy (1)

dekoracje świąteczne (4)

drzewko bożonarodzeniowe (1)

funkie (1)

hosty (1)

jogurt (1)

koronka (2)

krowa (1)

lawenda (1)

mleko (1)

mój dom (1)

ocet własnej roboty (1)

ogród (3)

ozdoby choinkowe (1)

ozdoby świąteczne (1)

polskie zioła (1)

prezenty (4)

pszczoły (1)

rośliny (3)

serki (1)

telewizja (1)

transfer (1)

twaróg (1)

upominki (2)

zdrowe żywienie (1)

zima (2)

święta (3)

święta  (1)

 

Mapa odwiedzin

 

Strony, które lubię odwiedzać

Jagodowy zagajnik

Green Canoe

Arte Ego

Słowiańska 7

Malowany kokon

Au Pays Des Merveilles

Efektowny ogród

Betform-art

Deccoria

Foto-Gilarski - wszystko o gołębiach

 

30 maj 2017 - Zbudowaliśmy nowy dom(ek) i jeszcze jeden...

W poprzednich latach dobudowywaliśmy po jednym domku i to była przyjemność. Np. domek „Prowansja” stanął jesienią i całą zimę można go było spokojnie wykańczać. Tym razem to był trochę hardcore, bo domki stanęły pod koniec lutego (tak jak wszystkie dzięki firmie "Sendom"), a więc mieliśmy trzy miesiące na przygotowanie dwóch. Ponieważ wszystko robimy sami (jedyna ekipa, jaka była to elektrycy) nie nudziło nam się wcale a wcale.

Dyrekcja (mąż) wstawała o 5 rano, bo nerwowa była, czy zdąży. Się udało i nawet palca sobie piłą całego nie obciął tylko kawałek. I jakie to szczęście, że teść odnowił i pomalował nam większość mebli bo sama bym się chyba zapłakała.

Ten się nazywa „Ziołowy”.

Taki jest widok z tarasu.

A ten jest Lazurowy

I widoczek z tarasu.

A tutaj są męskie kwiatostany sosny. Zawierają witaminy, mikroelementy, białka, węglowodany, olejki eteryczne i pyłek kwiatowy. To lekarstwo, ale po wytarzaniu w czekoladzie staje się pysznym smakołykiem- soczystym, słodkawym, chrupiącym. Czekoladę robię sama z podgrzanego masła, miodu i karobu lub kakao. Trzeba je zbierać jeszcze zielone póki nie sypie się z nich pyłek. Kwiatostany żeńskie są długie i cienkie, nadają się na syrop i nalewki. Męskie to tłuścioszki na batoniki czekoladowe, ale na nalewki i syrop też.

Odważyłam się podać je moim gościom na ŚWIĘTO KWITNĄCEJ WIŚNI. To cudowne święto, więc dlaczego tylko Japończycy mieliby je obchodzić? Ja też chciałam. Żeby święta kwitnącej wiśni w następnych latach były jeszcze piękniejsze posadziłam kilka (no dobra kilkanaście) nowych odmian ozdobnych wiśni. Mają fajne japońskie nazwy np. Kikushidare Zakura albo Shimitsu Sakura albo Okiku Sakura czy Hatasakura, Shidare Yoshino itd.

Jak chodzić spać kiedy jest tak pięknie? Jak chodzić?

I jak już japońskie święto miałam to sushi jak najbardziej pasowało. Nauczyłam się robić sushi zimą oglądając filmiki na YouTube. To żadna sztuka. Polecam, bo goście zawsze zadowoleni

Maj był dziwny w tym roku. Śniegi się sypały różne i ten prawdziwy i te typowo majowe z płatków wiśni i jabłoni. Kolorowe przyrosty iglaków wyglądały jak bombki na choince, więc z tym śniegiem…rozglądałam się czy Mikołaj, gdzieś pod krzakiem siedzi.

Przez okno się chciało ciągle patrzeć

I trochę majowego ogrodu

 

                                       

 

Komentarze

Twoję imię

Twój email

Treść komentarza

 

 

Przepisz kod z obrazka token

 

10 kwiecień 2017 - O! I znowu święta!

Wiosenne święta zawsze mnie zaskakują (Co? Już?).

Zima mija szybko, zaczyna się praca w ogrodzie, a tu nagle jajka należałoby robić.

W tym roku zima wydała mi się wyjątkowo krótka. W lutym stanęły dwa nowe domki (Ziołowy i Lazurowy). Piotrek i Tomek spędzają w nich czas od rana do wieczora, wszystko (oprócz elektryki) robią sami.  Ja maluję meble (z dużą pomocą teścia Andzreja), szyję firanki i zasłonki, robię obrazki, więc mamy co robić.

A jeszcze zachciało nam się rozjaśnić trochę dom. Przemalowaliśmy duży pokój na biało a ja pomalowałam kilka mebli (głównie stoliki i krzesła) srebrną, perłową tikurillą. Zrobiło się jaśniej, ale to jeszcze nie koniec drobnych remontów. Zostawiam je jednak na następną zimę. Niestety mam dwie ręce, a przydałoby się sześć przynajmniej, a osiem to już byłoby superUśmiech

Błyszcząca, srebrna, imprezowa spódniczka (nie moja- ja nie bywam) przemieniła się w jajka.

Zimą nauczyłam się też nowego sposobu szydełkowania. Mistrzyniami świata w robieniu irlandzkiej koronki- bo tak to się nazywa- są Rosjanki. Przypadkowo weszło mi się przez Internet na rosyjskie strony i wpadłam. Stwierdziłam, że muszę (muszę, bo się uduszę) spróbować czy umiałabym choć najprostsze elementy zrobić (fimiki na YouTube). Na razie mam trzy poduszki.

Tutaj z cieniutkich nici mała firanka do nowego domku.

Planuję jeszcze zrobić kilka rzeczy np. letnią torebkę, ale nie wiem, na które lato zdążę{#emotions_dlg.laie}

A po świętach trzeba pozamiatać piórka i wrócić do swojego tu i teraz, które oczywiście bardzo lubię.

 

 

Komentarze

Twoję imię

Twój email

Treść komentarza

 

 

Przepisz kod z obrazka token

 

Do góry


Strona główna :: Domki Apartament :: Ogród i okolica :: Pasje Marzeny Galeria :: Kontakt :: Cennik :: Opinie :: Kalendarz :: Prawie jak blog

MAGRA