Strona główna
MAGRA
wczasy nad morzem

Ilość odwiedzin

851649

Ilość odsłon

1418485

 

Archiwum bloga

 

Etykiety

Ania z Zielonego Wzgórza (1)

Maja w ogrodzie  (1)

Pokoik na poddaszu (1)

Sendom domy drewniane (1)

TVN (1)

TVP (1)

bocian (2)

bombki (4)

bombki zdobione koronką (1)

choinka (3)

decoupage (1)

dekoracje (2)

dekoracje z lawendy (1)

dekoracje świąteczne (4)

dekoracje świąteczne w ogrodzie (1)

drzewko bożonarodzeniowe (1)

funkie (1)

hosty (1)

jogurt (1)

koronka (2)

krowa (1)

lawenda (1)

mleko (1)

mój dom (1)

ocet własnej roboty (1)

ogród (3)

ogród w święta (1)

ozdoby choinkowe (1)

ozdoby świąteczne (2)

polskie zioła (1)

prezenty (4)

pszczoły (1)

rośliny (3)

serki (1)

telewizja (1)

transfer (1)

twaróg (1)

upominki (2)

zdrowe żywienie (1)

zima (2)

święta (4)

święta  (1)

 

Mapa odwiedzin

 

Strony, które lubię odwiedzać

Jagodowy zagajnik

Green Canoe

Arte Ego

Słowiańska 7

Malowany kokon

Au Pays Des Merveilles

Efektowny ogród

Betform-art

Deccoria

Foto-Gilarski - wszystko o gołębiach

 

17 listopad 2019 - Ciągle nowe miłości

Jakie nudne byłoby życie bez możliwości ciągłego zakochiwania się. Ja w tym sezonie przeżyłam wiele zauroczeń, fascynacji, zachwytów i najprawdziwszych miłości.

Dyrekcja nie musi się jednak niepokoić(chyba wcale nie zamierzał) gdyż obiektami moich westchnień były głównie warzywa i kwiaty.

Zgodnie z panującą w Kosmosie ZASADĄ PRZYCHYLNOŚCI nazywaną też SZCZĘŚCIEM POCZĄTKUJĄCEGO wyrosła mi większość z posianych nasion nowych (dla mnie) odmian roślin. Codzienna obserwacja wyłażących z pod ziemi dziwadeł była naprawdę ekscytująca. Wszystkie zmysły-smaku, węchu, dotyku, słuchu (tak rosło, że aż trzeszczało) i oczywiście wzroku- były cały czas zaangażowane i zachwycone.

Dlaczego więc na te zmysłowe ogrody mówi się prozaicznie ogrody warzywne lub jeszcze gorzej warzywniki?

Monty Don (ten sympatyczny Anglik piszący o ogrodach i nagrywający filmy ,które bardzo lubię) pisze: „…ogrodnictwo jest zajęciem twórczym opartym na wrażeniach zmysłowych i dostarczającym więcej przyjemności niż jakakolwiek inna praca. Jest też ogrodnictwo zajęciem bardzo intymnym, w którym nie przelicza się wysiłku na wymierną korzyść. Liczy się jedynie to, jak wiele radości daje nam sam ogród i jego uprawa.” No i oczywiście ma rację. Radość jest najważniejsza. Należy tylko włożyć nasionko do ziemi a później już niewiele od nas zależy. Tego cudu jakim jest nasiono i ziemia nie zrozumiem nigdy i nawet nie próbuję. Jeśli więc nie mogę tego zrozumieć pozostaje tylko się zachwycać i cieszyć, że się dzieje.


    W tym roku pierwszy raz zasiałam buraki liściowe. Te to budzą zmysły! Są przepiękne do teraz. Nadają się oczywiście na botwinkę, do soków, zawijałam w te liście  gołąbki i zapewne można je wykorzystywać na wiele jeszcze innych sposobów ,które dopiero poznam, bo te buraki będą już u mnie zawsze. Najbardziej  podobają mi się żółte.

     Ogórki wyrosły przeróżne. Najciekawszy był chyba ogórek afrykański kiwano. Ponoć powinien rosnąć w szklarni bo jest jak sama nazwa wskazuje bardzo ciepłolubny. Ja wsadziłam go do gruntu (często najpierw coś wsadzę a później dopiero czytam) więc nie liczyłam, że będzie owocował ale się udało. Jednak jego smak nie rzucił mnie na kolana, chociaż jest opisywany jako coś pomiędzy bananem a kiwi. No nie wiem… ale urodę egzotyczną ma.

        A tu ogórek peruwiański (cyklanteria, caigua, achocha, dziki ogórek). Można powiedzieć, że to ogórek i papryka w jednym. Robiłam kilka razy nadziewane w sosie pomidorowym i były bardzo dobre. Cyklanteria jest bardzo zdrowa, robi się z niej wiele leków na wiele dolegliwości. Liście również mają właściwości lecznicze. Ususzyłam na herbatki. Owocuje obficie i jest bardzo dekoracyjny szczególnie w duecie z różami.

A ten ogórek (Sikkim) nieźle mnie przestraszył. Kiedy zobaczyłam go pierwszy raz wystającego spomiędzy liści, pomyślałam, że to warszawski pyton zabłąkał się do mojego ogrodu. Jest duży no i ta skórka wężowa. Smak zupełnie normalny, ogórkowy ale jest bardziej twardy od „ normalnego”.

   Przepyszny, słodki ogórek Lemon (cytrynka). Bardzo dużo ich urosło i długo owocowały.

    Pochodzący z Azji ogórek Little Potato .Dobry i bardzo ozdobny.

I jeszcze inne, białe, czarne, brązowe i chińskie wężowe.

Idź Marzena zajmij się czymś pożytecznym a ja ci tych dwóch ogórków popilnuję”.

Ta roślinka to truskawko- szpinak (komosa rózgowa) .Najbardziej działa na zmysł wzroku. Jednak daleko jej i do truskawki (bardziej przypomina morwę) i do szpinaku .W sałatce lub na cieście wygląda bardzo smakowicie i… tyle. Widzę, że posiało się toto w różnych miejscach. Trzeba traktować komosę jako roślinkę ozdobną bo wtedy nie zawiedziemy się na niej na pewno. Każdy pytał: a co to takiego ślicznego?.

    Rzodkiewka strączkowa (rzodkiew wężowa) ceniona w Azji a mało znana w Europie. Osiąga wysokość jednego metra. Z drobnych fioletowych kwiatków wyrastają strąki w smaku przypominające ostrą rzodkiewkę .Jej główną zaletą jest dostępność strączków do jesieni. Można ją jeść  na surowo i dusić z innymi warzywami.

   Fasolki różne ale najciekawsza chyba to fasolnik chiński (fasola kilometr ).dłuuuuga jak makaron ale smakuje jak zwykła szparagowa.

   Po prawej stronie kard. Jeszcze nie jadłam bo już… .sama nie wiem co mam jeść po kolei . Kard jest rośliną wieloletnią więc jeśli nie zdążę teraz, to w następnym roku na pewno mi się uda.

Zachwycająca kukurydza ozdobna japońska.

Kukurydza jadalna żółta, czarna i Glass gem .Ta odmiana jest stworzona do oglądania chyba bardziej niż do jedzenia. Prześliczna.

A na tym zdjęciu to nie są ziemniaki, to coś nazywa się YAKON (jabłko lub gruszka ziemi ).Bulwy można jeść na surowo (pyszne soczyste jak arbuz i słodkie jak gruszka ). Ale ponoć powinny poleżeć jeszcze około miesiąca i wtedy będą jeszcze słodsze. Sie zobaczy.

     PO lewej ta trawa to nie trawa ale migdał ziemny (cibora jadalna) .Widać takie bulwki brązowe przyczepione do korzeni.Jest uważany za superfoods. Był uprawiany już w starożytnym Egipcie Do Europy przywieziony prawdopodobnie przez Arabów .Migdały ziemne obecnie uprawiane są w okolicach Walencji, tam też popularny jest napój  z migdałów ziemnych zwany chorchata de chufa. Można je jeść w postaci surowej (twarde okrutnie ), dostępne są też jako snaki, mąka , mleko. Mają przyjemną migdałowo-kokosową nutę.Ja jednak nie wiem jak je umyć bo nie są gładkie tylko porowate i kostropate i kudłate i ziemia w nie powłaziła i leżą sobie na razie i nie wiem ile jeszcze będą leżeć .

   A na dole zdjęcia kilka batatów. Trochę za późno je posadziłam cieszę się więc, że chociaż kilka wyrosło łaskawie.

TO dziwadło z lewej to tykwa. Wygląda jak porządny „bejsbol”, ma 80 cm długości.

Roślinka z zielonymi torebkami nasiennymi to szybko obrastające podpory balonowe pnącze (pod taką nazwą to kupiłam ).

    Dopiero w tym roku przyszło mi do głowy, żeby zioła suszyć w suszarce do grzybów. Nie dość, że suszą się szybko to zachowują piękny kolor.

      A u góry zdjęcia żurawina którą pożarły ptaki podobnie jak fasolkę mung  soczewicę, ciecierzycę i fasolkę adzuki. Smacznego –ja i tak bym chyba nie zdążyła tego wszystkiego w siebie wepchnąć.

Piękne kwiaty (KLIP DAGGA). Mają około trzech metrów wysokości a może i więcej. Naturalnie występują w Afryce i w Indiach. Klip Dagga jest rośliną miododajną (dla kolibrów ) i leczniczą (dla ludzi) . Wykorzystuje się ją do leczenia zakażeń wywołanych przez gronkowce, działa przeciwkaszlowo i obniża gorączkę. Klip Daggę można również stosować rekreacyjnie: zawarta w niej leonuryna posiada lekkie właściwości psychoaktywne. Oj tam ,oj tam trzy czarownice  zapaliły po dwa papieroski  z Klip Daggi i nie odleciały. Nic nie szkodzi, jest to tak atrakcyjna i egzotyczna roślina, że na pewno warto ją mieć w ogrodzie. To ona skupiała największą uwagę moich gości. Udało mi się zebrać nasiona ale naprawdę niewiele. Kiedy wytrzepywałam je z jeżykowych, okrągłych koszyczków leciały prawie same mrówki. Czyżby one zjadły większość nasion? Narkomanki jedne.

No, i jeszcze moja nowa miłość , ogromna miłość chyba nawet większa niż pomidory .DYNIE.

     Dynie podobały mi się zawsze ale dopiero w tym roku dowiedziałam się, że można z nich wyciskać sok. Dyniowy sok jest pyszny kiedy doda się do niego marchewkę i jabłko czy gruszkę. Warto pamiętać, że bardzo twardą dynię trzeba pokroić w cienkie plastry aby nie uszkodzić wyciskarki.

Dynia ma wiele witamin( C, A, E, K, B6, ryboflawinę, niacynę, tiaminę, kwas foliowy), i minerałów( wapń, żelazo, magnez, fosfor, potas, sód, cynk) Właściwości zdrowotne dyni są imponujące: działa przeciwzapalnie i przeciwnowotworowo ,wzmacnia układ odpornościowy, dba o piękną skórę, idealnie nawilża, pomaga schudnąć, zwalcza wirusy i pasożyty, leczy schorzenia nerek i układu krążenia. Do właściwości zdrowotnych dyni zaliczyć też można jej działanie odtruwające i regulujące przemianę materii. Spożywanie dyni wpływa korzystnie na spadek cholesterolu i glukozy we krwi zapobiega tym samym cukrzycy i poprawia profil lipidowy osób mających problemy z cholesterolem. Dynia wpływa stymulująco na wydzielanie żółci oraz działa łagodząco i regenerująco na przewód pokarmowy i wątrobę. No i pestki to też cała lista zdrowotnych właściwości.

    O tym, że dyniowe zupy, ciasta, zapiekanki, placki itd. Są super nawet nie będę wspominać.

      No i dynie są jeszcze na dodatek przepiękne. Odmian jest mnóstwo( różnią się też smakiem) , a co jedna to bardziej zachwycająca.

          Tu dynie w moim ulubionym szarym kolorze. Odmiana Blue Hubbard jest bardzo śliczna, bardzo dobra i może bardzo długo leżeć( w odpowiednich warunkach)

 Te okrągłe na samej górze zdjęcia to odmiana  Crown Prince a te w koszyku Guatemalian Blue.

Różowe-Jumbo Pink Banana, zielone z żółtym i pomarańczowym-Masque De Maroc. Obie bardzo pyszne.

 Po lewej stronie w koszyku dynia japońska kabocza a po prawej Hokkaido chyba wszystkim znana.

   Żabia królowa wśród żabich dyń.

Bardzo wszystkim smakowała cukinia lub dynia ala ananas( przepis w Internecie).           

   O walorach dekoracyjnych dyń też nie ma co za wiele mówić, każdy widzi jak jest.

   Dynie malowane.

   Nie powiem ile odmian dyń kupiłam na następny rok bo się wstydzę. Paczki lecą  z USA z Niemiec , Chin i z Włoch. Jak się zakochiwać to na całego. Dzieciak rzekł: „Matka znowu pojechała po bandach”- i ty Brutusie? Przecież każdy wie, że z miłością nie ma co walczyć, musi się spełnić i wtedy może sama sobie pójdzie albo i nie.

  Dyrektore zaakceptował moją nową miłość i znowu powiększa ogród warz…. zmysłowy ogród ogradza. I ciągle zadaje mi pytanie:

- co ty zrobisz z tyloma dyniami?

A czy ja dzisiaj mogę odpowiedzieć? Jeszcze nic nie wyrosło. Może trzeba będzie se stragan otworzyć  i sprzedawać se będzie trzeba. Nie będę się dzisiaj o to martwiła, mogę też przecież se wszystkie wypić i będzie spokój. Se będzie.

   Pozdrawiam jesiennie i dyniowo.

 

 

Komentarze

Twoję imię

Twój email

Treść komentarza

 

 

Przepisz kod z obrazka token

 

 

2 październik 2019 - Jedziemy do Pomidorlandii

Dyrekcja stwierdziła, że wpisu o pomidorach nikt nie przeczyta, bo kogo obchodzą pomidory? O nie!!! Ja będę go czytała całą zimę i oglądała i oglądała i tęskniła.
Rozumiem jednak niestety, że pomidory u wielu osób nie wywołują emocji. Gdyby kilka lat temu ktoś mi powiedział, że w pomidorach można się zakochać, popatrzyłabym na niego podejrzliwie. W czym jak w czym, ale w pomidorach? …a jednak.
Doszłam do wniosku, że w dzisiejszym świecie, w którym kupić można wszystko, nawet nerkę albo wyspę, złoty sedes, czy najbardziej egzotyczne owoce to oferta pomidorów jest po prostu uboga. W sklepach królują czerwone, żółte lub pomarańczowe, okrągłe i lekko podłużne i tyle. Okazuje się jednak, że odmian pomidorów jest przeogromna ilość. I to w zasięgu ręki każdego posiadacza kawałka ziemi czy tylko balkonu.
Dlaczego więc nie ma ich w handlu?
Oglądałam filmik na YouTube, w którym chłopak opowiadał o swojej pracy w holenderskim wielkim ogrodnictwie. Mówił, że jednego dnia zielone pomidory pryska się (czy gazuje) takim środkiem, że następnego dnia wszystkie są jednakowo czerwone gotowe do zbioru. Może tu jest pies pogrzebany. Nie mają jeszcze takiego preparatu, który by umiał zabarwić pomidora w paski, takiego jak np. ten.
Nazywa się Summer of Love i jest nie tylko piękny, ale i pyszny.


Albo ten (Brad’s Atomic Grape) nie dość, że śliczny to jeszcze ma maleńkie delikatne „kłaczki”, które w słońcu lśnią i wyglądają jakby pomidorki były posypane drobinkami złota.

Chciał mi uciec ze szklarenki.

Zresztą wcale mnie nie martwi, że ciekawych i smacznych odmian nie ma w sklepach. Postanowiłam już w zeszłym roku,  nie  kupować pomidorów i nie kupowałam. Swoje miałam chyba do grudnia (dojrzewały już w domu).
To fajnie, że różne piękne odmiany mogą mieć tylko ci, którzy sami je wyhodują. A co.

Pomidorkom podobało się to lato gorące, bo rosły jak szalone. Początkowo nie widziałam różnicy między tymi w szklarni, a tymi w gruncie. Nawet zaczęłam się zastanawiać po co mi ta szklarnia (trzeba podlewać) skoro największe urosły na bezpośrednim słoneczku.

Dopiero we wrześniu, kiedy przez dwa tygodnie było zimno i deszczowo zobaczyłam, że te w szklarni wcale nie ucierpiały, a te w gruncie stały się brzydsze i trochę gniły im i liście i owoce.
Dobrze, że kupiliśmy wózek do wożenia Rudego Kota to i pomidory było czym wozić.
Raz Pan Dyrektor wjechał mi do domu, bo mu się nie chciało skrzynek nosić.

Rudy Kot naprawdę się napracował przy pomidorach. Wiele godzin spędził w ogrodzie obserwując czy dobrze rosną. Czasem aż zasypiał z przemęczenia.

Wirusek co prawda nie pracował w ogrodzie, ale jak już dostawa pomidorów dojechała na taras, to był niesamowicie dumny z tego co mam (jemu i trochę mi) wyrosło. Warczał (on naprawdę umie warczeć jak pies) na Szarusię, która chciała też popodziwiać zbiory. „Ej Szarusia nie wchodź na stół, bo tu leżą MOJE pomidory i jeszcze podepczesz”.

To moja ulubiona odmiana Lucky Tiger. Nie tylko mi smakowały, każdy kto ich próbował mówił, że są super. Kiedy kupowałam nasionka (przez Internet) opis był taki: „pomidor bardzo wysoko oceniany za smak słodki i skomplikowany z nutą tropikalną i zrównoważoną kwasowością”. I kto by nie chciał spróbować?

Pierwsze w tym roku dojrzały pomidorki czarne i białe.

O…te też są pyszne. Najpierw były bardzo ciemno fioletowe, a kiedy dojrzewały ich kolor stawał się różowy z ciemnymi smugami. Piękne!

Żółty pomidorek koktajlowy gruszkowy przez przypadek zasiał się w wysokiej skrzyni przeznaczonej dla innej rośliny. Nie wyrwałam go, bo stwierdziłam, że i tak tam nie przeżyje ponieważ ta skrzynia była wypełniona piaskiem i tylko z wierzchu było 20 cm ziemi. Pomyliłam się.

Tu małe porzeczkowe (Currant Sweet Pea). Wyrosło ich tyle, że nie sposób było pozbierać wszystkich. Klęska urodzaju. Są bardzo dekoracyjne.

I jeszcze inne piękności.

Jeszcze w tym roku moje pomidory rosły jak chciały. Znowu nie zdążyłam ich ładnie popodwiązywać do podpór więc plątały się jedne krzaczki z drugimi i bałagan był przeogromny. W szklarni było tak ciasno, że aby zerwać te najgłębiej rosnące musiałam się nieźle nagimnastykować i ciągle byłam żółta, bo pomidorowe liście brudzą ubrania (ale za to jak pięknie pachną). W następnym roku będę grzeczniejsza i przynajmniej te szklarniowe poprowadzę na jeden pęd. Muszę je tylko konsekwentnie ujarzmiać od początku.

Dopiero pod koniec września zaczęłam obcinać liście tym w szklarni, żeby zaczęły szybciej dojrzewać.

Trochę ich tu jeszcze wisi.

Nigdy nie zjadłam tylu pomidorów co w tym roku. Każda odmiana ma wyraźnie inny smak. Teraz z zamkniętymi oczami mogę zgadywać, które jem. Sporo mam zamrożonych i przecierów w słoikach. Dyrekcja domaga się, żeby przynajmniej raz w tygodniu przez całą zimę była zupa pomidorowa. Będzie, będzie.

Zebrałam już nasionka z moich pomidorów i kupiłam ponad…50 nowych odmian. A co tam! Już myślę o wiośnie a tymczasem…addio pomidory!

Kto jeszcze pamięta tę dziecięcą zabawę :
- Jak Pani się nazywa?
-Pomidor.
-Co się Pani śni w nocy?
-Pomidor.
-Co Pani jadła na obiad?
-Pomidor.
-Co Pani jadła na kolację?
-Pomidor
-A co Pani ma w głowie?
-Pomidor!

Ale nie tylko pomidorami żyje człowiek, więc wkrótce napiszę kolejnego nudnego posta o tym co jeszcze wyrosło tego lata w moim ogrodzie.
Pozdrawiam Pomidoressa!

 

 

Komentarze

Twoję imię

Twój email

Treść komentarza

 

 

Przepisz kod z obrazka token

 

 

nowsze   1 2 3 4 5   starsze

Do góry


Strona główna :: Domki Apartament :: Ogród i okolica :: Pasje Marzeny Galeria :: Kontakt :: Cennik :: Opinie :: Kalendarz :: Prawie jak blog

MAGRA